fbpx

Oraz, że Cię nie opuszczę… czyli o tym, dlaczego Twoja była żona będzie Twoim aktualnym wspólnikiem

Photo by Hutomo Abrianto on Unsplash

Nie wiem kto powiedział, że umowy są na czas wojny, nie pokoju, ale obawiam się, że musiał doświadczyć wielu przykrości, by odkryć tę prawdę. Wpis ten będzie nie tylko o żonie, ale i o mężu, jednak ze względu na cywilistyczny wymiar specyficznej więzi potwierdzonej w Urzędzie Stanu Cywilnego słowo „partner” będzie za mało wymowne. Do rzeczy!

Historia jednej znajomości

Piotr i Joanna przed ślubem pracowali w oddzielnych firmach. Joanna była kierownikiem dużego działu korporacji consultingowej, Piotr pracował na różnych stanowiskach.

Po romantycznych zaręczynach zaczęli planować ślub i po po kilkunastu miesiącach zostali małżeństwem. Nie zastanawiali się nad kwestiami majątkowymi, bo oboje byli na etatach. Sprawy finansowe zazwyczaj udawało się rozwiązać, a terminy „intercyza” albo „rozdzielność majątkowa” kojarzyły im się z rozwodem. 

„Nie można od początku małżeństwa zakładać, że się skończy” – wtórowali rodzice i wujkowie.

Nowe horyzonty

Kilka lat później, Piotr z kolegą z pracy postanowili spróbować swoich sił na rynku i założyli spółkę z o.o. Perspektywa pierwszego polskiego jednorożca była w zasięgu ręki

Ta forma działalności była atrakcyjna, bo zakładali, że jest bezpieczna finansowo, co więcej – łatwa do sprzedaży. 

Firma się rozrastała, nawet dołączyło do nich dwóch wspólników. Po jakimś czasie jeden ze wspólników wycofał się z biznesu. Piotr kupił jego udziały i w tej sposób zyskał 50% wszystkich udziałów w firmie. Spółka powoli stawała się nie firmą, a organizacją z perspektywą na dużego gracza rynku.

Kryzys pojawił się wtedy, gdy Joanna uznała, że woli życie bez Piotra, a ich cele życiowe trochę się rozminęły. Zaczęło się dzielenie majątku.

Początkowo ugodowo, ale im dłużej rozmawiali o szczegółach, tym szybciej zbliżali się do konfliktu. Udało im się przeprowadzić rozwód.

Piotr pozostał z 25% udziałami w dobrze prosperującej spółce i jednocześnie żona zmieniła rolę na … wspólnika. I nie, nie było tu zasługi mitycznego „dobrego prawnika od rozwodów”.

Dlaczego żona otrzymuje udziały Twojej firmy po rozwodzie?

Wróćmy do historii Piotra i Joanny. Ich majątkiem wspólnym było wszystko to, co wypracowali w trakcie małżeństwa. Piotr założył firmę już po wejściu w związek małżeński, ponadto … finansował swój wkład do spółki wspólnymi finansami. Wprawdzie były to zarobione przez niego samego pieniądze, ale ich status był kształtowany przez umowę między małżonkami.

Sąd dążąc do sprawiedliwego podziału majątku musiał rozdzielić także udziały Piotra, gdyż de facto od samego początku w spółce był on i jego żona. To, że w stosunkach między spółką a Piotrem to on występował jako wspólnik, wynikało z faktu wykonywania tzw. praw korporacyjnych. W rzeczywistości udziały były sfinansowane z ich majątku wspólnego i od początku oboje majątkowo byli w spółce.

Zastanawiasz się teraz, czy w Twojej spółce teraz jest również Twoja żona? Jeśli Twoja umowa była podstawowym wzorem umowy i nikt wcześniej nie zadawał Ci pytań o Twoje relacje w małżeństwie, stosunek do wspólników, charakter firmy i co ma się stać z Twoimi udziałami w przypadku Twojej śmierci itd. to prawdopodobnie Twój małżonek jest w spółce razem z Tobą.

Uwagi między wierszami:

Tu gwoli zastrzeżenia. Nie uważam, że podział majątku w taki sposób jak opisany wyżej jest nieprawidłowy. Zakładając firmę jest się dorosłym człowiekiem, który podejmuje decyzje zgodne z jego rozpoznaniem i świadomością.

Co więcej, małżonek, który także miał wkład w budowanie związku i musiał mierzyć się zarówno z przyjemnościami jak i uciążliwościami związanymi z partnerowaniem przedsiębiorcy z pewnością ma uzasadnione roszczenie, by chociaż część wypracowanego majątku do niego wróciła.

Problem, który jednak widzę u swoich Klientów to to, że po pierwsze – nie są oni zupełnie świadomi udziału małżonka w firmie i po drugie – nie każdy nadaje się na wspólnika i nie z każdym podejmowanie najistotniejszych decyzji dotyczących spółki będzie komfortowe (zwłaszcza, gdy wejdą w grę emocje). Dlatego zarówno temat jak i data pojawienia się tego artykułu – mimo lekkiej przekorności – nie jest przypadkowa. Drodzy właściciele firm – dbajcie o swoje interesy ŚWIADOMIE!

Czy da się uniknąć wejścia byłego małżonka do spółki? Oczywiście!

Czy rozdzielność majątkowa to jedyny sposób? Oczywiście, że nie, ale przy planowaniu spółki warto umiejętnie zdiagnozować ryzyko i zasięgnąć porady specjalisty, który zaproponuje bezpieczną dla Ciebie umowę. 

Prowadzenie firmy to zawsze wyzwanie. Nasza praca to zabezpieczenie Ciebie i Twojej działalności. Zadzwoń do nas i zacznijmy od dziś!

Jeśli wolisz - zostaw nam informację, kiedy chcesz porozmawiać - oddzwonimy!

Ustal termin

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *